Elizabeth
-Co z nią?-zapytałam lekarza który wyszedł właśnie z sali na którą przewieźli Willę.
-Przykro mi na razie nie jestem w stanie nic powiedzieć.-odparł i poszedł w stronę pielęgniarek.
-Jak jej się coś stanie nie daruję sobie.-powiedziałam, a Harry przytulił mnie do siebie.
-Ciii, nie mów tak.-szepnął.-Wyjdzie z tego, jest silna.
Rozpłakałam się na dobre.
Popatrzyłam na Niall który stał oparty o szybę, która pozwalała nam zobaczyć co dzieje się w sali.
Po jego twarzy płynęły łzy.
Wiem że to co powiedziała na końcu było prawdą, ona nigdy nie rzuca słów na wiatr, nawet po dragach.
Na krzesełkach siedzieli pozostali.
-To wszystko moja wina.-powtarzał tata w kółko.
-Masz racje to Twoja wina, znowu.-krzyknęłam i biegiem skierowałam się w stronę wyjścia.
-Liz czekaj.-usłyszałam za sobą głos Harrego. Nie zatrzymałam się, chciałam jak najszybciej opuścić szpital.
-Liz!-krzyknął znowu i złapał mnie za rękę.-To nie jest dobry moment na to żeby obwiniać wszystkich za to co się stało, teraz musimy wierzyć że Willa wyjdzie z tego i będzie wszystko dobrze.-powiedział trzymając moją twarz w dłoniach.
-Ale on dobrze wiedział że ona nie jest wystarczająco silna, aby powiedzieć o tym co jej było, a i tak zrobił to co zrobił.-szlochałam.
-To nie on, a klinika.-wyjaśnił.-To ich wina że rozgłośnili tą sprawę, tylko i wyłącznie po to żeby zyskać inwestorów.-dodał.-Wrócimy?-zapytał.
-Tak.-odparłam.
Weszliśmy z powrotem na korytarz gdzie byli wszyscy. Puściłam dłoń bruneta i podbiegłam do taty. Wtuliłam się w niego.
-Przepraszam.-wyszeptałam.
-Ale ja się nie gniewam.-powiedział.
-Kocham Cię tato.
-Ja Ciebie też Liz i Wille też, kocham Was obie.-odpowiedział.
-Przeprasza.-usłyszeliśmy głos lekarza.
-Tak?-zapytał tata.
-Myślę że lepiej jak państwo wrócą do domu, nie wydaje mi się żeby przez noc stan Willi się poprawił, nie ma potrzeby żeby państwo męczyli się tutaj .
-Ale wszytko z nią w porządku?-zapytał tata.
-Jej stan jest stabilny, ale nie mówię że wszystko jest dobrze. Najbliższa dobra pokaże nam jak to będzie.-powiedział.
-Ja się stąd nie ruszam.-powiedział Niall, nawet na nas nie patrząc, jego wzrok wbity był w twarz mojej siostry.
-Ale...-zaczął lekarz, ale chłopak mu przerwał.
-Nie ruszam się stąd.-powtórzył.
-To my też nie.-powiedziałam i stanęłam obok blondyna.
-Wy jedźcie do domu, jak coś będę dzwonił.-odparł i popatrzył na mnie. Jego oczy były całe czerwone od płaczu. Moje zapewne wyglądały tak samo, ale to nie było ważne. Popatrzyłam na jego prawą dłoń, był zaciśnięta odkąd tutaj przyjechawszy.
-Niall co tam masz?-zapytałam.
On najpierw popatrzył na mnie a później na swoją rękę. Po chwili otworzył ją, a moim oczom ukazała się tabletka z napisem "love".
-Tylko tyle udało mi się jej wyrwać.-powiedział ze łzami w oczach.
Szybko przytuliłam go do siebie.
Cierpiał, było to widać.
On ja kochał.
Wyjęłam ją z jego ręki i podeszłam do lekarza.
-To jedna z tabletek które Willa łyknęła.-powiedziałam podając ją mężczyźnie.
-O to dobrze, przyda nam się do stwierdzenia co to jest.-powiedział i zaczął ją oglądać.-Bo powiem szczerze że pierwszy raz widzę coś takiego.-dodał, a my popatrzyliśmy po sobie.-Ale spokojnie, w laboratorium sprawdzą co to jest. A teraz przepraszam ale pacjenci czekają.-powiedział i odszedł.
-To co wracamy do domu?-zapytał Lou cichym głosem.
-Na to wygląda.-powiedziałam.-Niall, proszę Cię chodź z nami.-zwróciłam się do chłopaka.
-Nie.-odparł.
-Ale nikt nawet Cię do niej nie wpuści, nie ma sensu.-powiedziałam.-Proszę ona na pewno nie chciałaby żebyś tu tak sterczał.-dodałam.
-Dobra, ale jutro z samego rana tu przyjeżdżamy?-zapytał.
-Tak.-powiedziałam.
-No to chodźmy.-mówiąc to ostatni raz popatrzył na Wille.
Wszyscy razem ruszyliśmy do wyjścia.
To był ciężki wieczór.
A co przyniesie przyszłość?
Tego nie wiem.
*
Obudziłam się wtulona w Harrego.
Chwila w Harrego?
A no tak przecież wczoraj go o to poprosiłam.
Dalej nie mogłam uwierzyć że jesteśmy razem.
Ten moment kiedy wybrałam się na samotny spacer do lasu nad jeziorem, chciałam w spokoju pomyśleć, ale on poszedł za mną.
-Liz!-zawołał mnie, lekko odwróciłam się w jego stronę.
-Czego chcesz Harry?-zapytałam.
-Muszę Ci coś powiedzieć.-odparł.-To znaczy muszę coś zrobić.-poprawił się po chwili i w szybkim tempie przybliżył swoje wargi do moich.
Całował zachłannie, jakby to był pierwszy i ostatni raz.
Jakbym miała go odtrącić.
Jakbym mogła tego nie chcieć.
Wplotłam rękę w jego brązowe loki.
Uwielbiałam te jego włosy, były cudowne.
Po chwili oderwał się ode mnie.
-Oddałaś pocałunek?-zapytał, ja tylko pokiwałam głową.
Na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech i znów wpił się w moje lekko zmarznięte usta.
-Chodźmy już spać.-powiedział po chwili i łącząc nasze palce skierował się w stronę naszego obozu.
Na drugi dzień obudziłam się w identycznej pozycji jak teraz.
Na moją twarz wkradł się lekki uśmiech.
Nagle usłyszałam że na dole zbija się szkło lub porcelana.
Szybko wyplatałam się w uścisku bruneta, powoli wyszłam spod kołdry i skierowałam się na dół.
Na palcach szłam w stronę kuchni, a co jeśli to jakiś złodziej?
Weszłam do pomieszczenia na podłodze siedział Niall i chował swoją głowę w dłoniach. Wokół niego było mnóstwo szkła.
-Niall?-zapytałam, on lekko podniósł głowę do góry. Patrzył na mnie nie obecnym wzorkiem.
Pewnie nie spał całą noc. W sumie ja sama budziłam się co chwilę.
-Przepraszam.-wyszeptał i zaczął zbierać odłamki szkła.
-Zostaw, ja to zmiotę.-powiedziałam i spod zlewu wyciągnęłam małą zmiotkę z szufelką.
Blondyn jakby nie słyszał tego co do niego mówię, dalej brał szkło w swoje ręce.
-Niall, ja to zrobię.-powiedziałam znowu, ale dalej nic.
Złapałam jego ramię, w tym momencie chłopak wbił sobie mocno jeden odłamek w rękę. Na płytki od razu zaczęły kapać wielki krople krwi.
-Nie ruszaj się zaraz się tym zajmę.-powiedziałam i wybiegłam z kuchni.
Szybko wpadłam do łazienki na parterze i zabierając z niej apteczkę, znów pobiegłam do kuchni, gdzie blondyn wpatrywał się nie obecnym wzrokiem w plamę jego krwi.
-Niall podejdź do zlewu.-poprosiłam, zero reakcji.-Niall!-podniosłam głos, a on uniósł wzrok na mnie.-Podejdź tu do mnie.-powiedziałam już łagodniej.
Chłopak niezdarnie zaczął się podnosić i po chwili był obok mnie.
Z apteczki wyjęłam wacik i wodę utlenioną. Polałam nią ranę i przyłożyłam wacik.
-Może trzeba to zszyć?-zapytałam sama siebie.
-Nie.-odparł mi blondyn.
-Musi to zobaczyć lekarz.-powiedziałam.
-Nie, zabandażuj i będzie dobrze.-odpowiedział.
-Niall...
-Zrób to o co Cię proszę.-przerwał mi, pokręciłam głową i zaczęłam okręcać bandaż wokół dłoni chłopaka.
-Gotowe.-powiedziałam po chwili.
-Dziękuję i przeprasza.-odpowiedział.
-Za co mnie przepraszasz?-zapytałam przyglądając się mu.
-Że Cię obudziłem tymi odgłosami.-odparł.
-I tak już nie spałam.-powiedziałam i posłałam mu słaby uśmiech.
Zapadł cisz.
-Kiedy pojedziemy do szpitala?-zapytał naglę Niall.
-Pewnie jak chłopaki wstaną.-odparłam.
-A nie moglibyśmy już teraz?-zapytał patrząc wprost w moje oczy.
-Moglibyśmy.-powiedziałam.-Poczekaj chwilę ubiorę się i jedziemy, tylko napisz wiadomość dla chłopaków i zostaw ją na stole.-dodała i poszłam na górę.
Wzięłam pierwsze lepsze cichy z szafy i skierowałam się od łazienki.
Tam szybko przebrałam się i zbiegłam na dół.
-Ja już jestem gotowa.-powiedziałam.
-Moment kończę pisać.-odparł mi blondyn.
Po chwili stał już obok mnie.
-Możemy jechać.-powiedział i złapał za kluczyki do samochodu.
-O nie ty nie możesz prowadzić przez rękę, dziś to ja jestem szoferem.-mówiąc to wyrwałam mu jej z ręki.
-To może jednak poczekamy na chłopaków?-zapytał z uśmiechem.
-Bardzo zabawne, umiem prowadzić gdybyś nie wiedział.-powiedziałam i wyszłam na dwór.
Wsiedliśmy do pojazdu i ruszyliśmy.
Chwila w Harrego?
A no tak przecież wczoraj go o to poprosiłam.
Dalej nie mogłam uwierzyć że jesteśmy razem.
Ten moment kiedy wybrałam się na samotny spacer do lasu nad jeziorem, chciałam w spokoju pomyśleć, ale on poszedł za mną.
-Liz!-zawołał mnie, lekko odwróciłam się w jego stronę.
-Czego chcesz Harry?-zapytałam.
-Muszę Ci coś powiedzieć.-odparł.-To znaczy muszę coś zrobić.-poprawił się po chwili i w szybkim tempie przybliżył swoje wargi do moich.
Całował zachłannie, jakby to był pierwszy i ostatni raz.
Jakbym miała go odtrącić.
Jakbym mogła tego nie chcieć.
Wplotłam rękę w jego brązowe loki.
Uwielbiałam te jego włosy, były cudowne.
Po chwili oderwał się ode mnie.
-Oddałaś pocałunek?-zapytał, ja tylko pokiwałam głową.
Na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech i znów wpił się w moje lekko zmarznięte usta.
-Chodźmy już spać.-powiedział po chwili i łącząc nasze palce skierował się w stronę naszego obozu.
Na drugi dzień obudziłam się w identycznej pozycji jak teraz.
Na moją twarz wkradł się lekki uśmiech.
Nagle usłyszałam że na dole zbija się szkło lub porcelana.
Szybko wyplatałam się w uścisku bruneta, powoli wyszłam spod kołdry i skierowałam się na dół.
Na palcach szłam w stronę kuchni, a co jeśli to jakiś złodziej?
Weszłam do pomieszczenia na podłodze siedział Niall i chował swoją głowę w dłoniach. Wokół niego było mnóstwo szkła.
-Niall?-zapytałam, on lekko podniósł głowę do góry. Patrzył na mnie nie obecnym wzorkiem.
Pewnie nie spał całą noc. W sumie ja sama budziłam się co chwilę.
-Przepraszam.-wyszeptał i zaczął zbierać odłamki szkła.
-Zostaw, ja to zmiotę.-powiedziałam i spod zlewu wyciągnęłam małą zmiotkę z szufelką.
Blondyn jakby nie słyszał tego co do niego mówię, dalej brał szkło w swoje ręce.
-Niall, ja to zrobię.-powiedziałam znowu, ale dalej nic.
Złapałam jego ramię, w tym momencie chłopak wbił sobie mocno jeden odłamek w rękę. Na płytki od razu zaczęły kapać wielki krople krwi.
-Nie ruszaj się zaraz się tym zajmę.-powiedziałam i wybiegłam z kuchni.
Szybko wpadłam do łazienki na parterze i zabierając z niej apteczkę, znów pobiegłam do kuchni, gdzie blondyn wpatrywał się nie obecnym wzrokiem w plamę jego krwi.
-Niall podejdź do zlewu.-poprosiłam, zero reakcji.-Niall!-podniosłam głos, a on uniósł wzrok na mnie.-Podejdź tu do mnie.-powiedziałam już łagodniej.
Chłopak niezdarnie zaczął się podnosić i po chwili był obok mnie.
Z apteczki wyjęłam wacik i wodę utlenioną. Polałam nią ranę i przyłożyłam wacik.
-Może trzeba to zszyć?-zapytałam sama siebie.
-Nie.-odparł mi blondyn.
-Musi to zobaczyć lekarz.-powiedziałam.
-Nie, zabandażuj i będzie dobrze.-odpowiedział.
-Niall...
-Zrób to o co Cię proszę.-przerwał mi, pokręciłam głową i zaczęłam okręcać bandaż wokół dłoni chłopaka.
-Gotowe.-powiedziałam po chwili.
-Dziękuję i przeprasza.-odpowiedział.
-Za co mnie przepraszasz?-zapytałam przyglądając się mu.
-Że Cię obudziłem tymi odgłosami.-odparł.
-I tak już nie spałam.-powiedziałam i posłałam mu słaby uśmiech.
Zapadł cisz.
-Kiedy pojedziemy do szpitala?-zapytał naglę Niall.
-Pewnie jak chłopaki wstaną.-odparłam.
-A nie moglibyśmy już teraz?-zapytał patrząc wprost w moje oczy.
-Moglibyśmy.-powiedziałam.-Poczekaj chwilę ubiorę się i jedziemy, tylko napisz wiadomość dla chłopaków i zostaw ją na stole.-dodała i poszłam na górę.
Wzięłam pierwsze lepsze cichy z szafy i skierowałam się od łazienki.
Tam szybko przebrałam się i zbiegłam na dół.
-Ja już jestem gotowa.-powiedziałam.
-Moment kończę pisać.-odparł mi blondyn.
Po chwili stał już obok mnie.
-Możemy jechać.-powiedział i złapał za kluczyki do samochodu.
-O nie ty nie możesz prowadzić przez rękę, dziś to ja jestem szoferem.-mówiąc to wyrwałam mu jej z ręki.
-To może jednak poczekamy na chłopaków?-zapytał z uśmiechem.
-Bardzo zabawne, umiem prowadzić gdybyś nie wiedział.-powiedziałam i wyszłam na dwór.
Wsiedliśmy do pojazdu i ruszyliśmy.
*
Weszliśmy na teren szpitala, szybko pobiegliśmy w stronę sali gdzie wczoraj leżała Willa. Stanęliśmy przed szyba, ale w sali leżał jakiś mężczyzna.
-Nie!-krzyknął blondyn.-Nie!
Pobiegł w stronę recepcji.
-Gdzie jest Willa Higgins?-zapytał a po jego oczach płynęły łzy.
Stałam jak wryta nie mogłam się ruszyć.
Gdzie ona jest? Pytałam się w myślach.
-Powie mi pani gdzie ona jest!-krzyczał blondyn.
-Jest pan kimś z rodziny?-zapytał go spokojnie.
-Pieprzyć to czy jestem z rodziny!-krzyknął.
-Uspokoi się pan czy mam wezwać ochronę?-zapytał.
-Gdzie ona jest?-zapytał i oparł się o ścianę.
-Przykro mi nie mogę udzielać takich informacji.-odparła.
-Liz zrób coś.-powiedział w moją stronę.
Nie ruszyłam się z miejsca.
Nie chciałam usłyszeć gdzie ona jest.
Może bałam się?
Może nie chciałam żeby to o czym myślałam było prawdą?
-Liz do cholery!-krzyknął.
-Jestem siostrą Willi.-powiedziałam i popatrzyłam na pielęgniarkę.
-Mogę jakiś dokument?-zapytał, podałam jej prawo jazdy.
-Już jesteście?-obok nas naglę pojawił się lekarz.
-Gdzie jest Willa?-zapytałam cicho.
-Została przewieziona na normalną salę, jest z nią już dużo lepiej.-powiedział z uśmiechem.
-Która sala?-zapytał blondyn.
-397, ale to że mówię że jest z nią lepiej nie znaczy że się wybudziła.-odparł.
-Nie ważne.-powiedział Niall i pobiegł w stronę sali.
Popatrzyłam za nim i tez rzuciłam się biegiem w tamtą stronę.
Lekarz szedł za nami.
Zatrzymałam się za blondynem który stał w drzwiach do sali mojej siostry.
Leżała dalej nie przytomna.
W moich oczach zebrały się łzy.
Niall powoli do niej podszedł. Usiadł na krzesełku i złapał jej dłoń w swoją.
-Hej.-wyszeptał, w moich oczach zebrały się kolejne łzy.
Do sali wszedł lekarz.
-Nie mamy pojęcia ile może być w śpiączce, przykro mi.-powiedział.
Pokręciłam głową i podeszłam do niej.
-Dasz radę, wierzę w Ciebie.-mówiąc to nachyliłam się nad nią i pocałowałam w czoło.-Wyjdziesz z tego krasnalu, na pewno.
-Nie!-krzyknął blondyn.-Nie!
Pobiegł w stronę recepcji.
-Gdzie jest Willa Higgins?-zapytał a po jego oczach płynęły łzy.
Stałam jak wryta nie mogłam się ruszyć.
Gdzie ona jest? Pytałam się w myślach.
-Powie mi pani gdzie ona jest!-krzyczał blondyn.
-Jest pan kimś z rodziny?-zapytał go spokojnie.
-Pieprzyć to czy jestem z rodziny!-krzyknął.
-Uspokoi się pan czy mam wezwać ochronę?-zapytał.
-Gdzie ona jest?-zapytał i oparł się o ścianę.
-Przykro mi nie mogę udzielać takich informacji.-odparła.
-Liz zrób coś.-powiedział w moją stronę.
Nie ruszyłam się z miejsca.
Nie chciałam usłyszeć gdzie ona jest.
Może bałam się?
Może nie chciałam żeby to o czym myślałam było prawdą?
-Liz do cholery!-krzyknął.
-Jestem siostrą Willi.-powiedziałam i popatrzyłam na pielęgniarkę.
-Mogę jakiś dokument?-zapytał, podałam jej prawo jazdy.
-Już jesteście?-obok nas naglę pojawił się lekarz.
-Gdzie jest Willa?-zapytałam cicho.
-Została przewieziona na normalną salę, jest z nią już dużo lepiej.-powiedział z uśmiechem.
-Która sala?-zapytał blondyn.
-397, ale to że mówię że jest z nią lepiej nie znaczy że się wybudziła.-odparł.
-Nie ważne.-powiedział Niall i pobiegł w stronę sali.
Popatrzyłam za nim i tez rzuciłam się biegiem w tamtą stronę.
Lekarz szedł za nami.
Zatrzymałam się za blondynem który stał w drzwiach do sali mojej siostry.
Leżała dalej nie przytomna.
W moich oczach zebrały się łzy.
Niall powoli do niej podszedł. Usiadł na krzesełku i złapał jej dłoń w swoją.
-Hej.-wyszeptał, w moich oczach zebrały się kolejne łzy.
Do sali wszedł lekarz.
-Nie mamy pojęcia ile może być w śpiączce, przykro mi.-powiedział.
Pokręciłam głową i podeszłam do niej.
-Dasz radę, wierzę w Ciebie.-mówiąc to nachyliłam się nad nią i pocałowałam w czoło.-Wyjdziesz z tego krasnalu, na pewno.
*
-Gdzie jesteś?-usłyszałam głos Harrego w słuchawce.
-W szpitalu z Niallem.-odparłam cicho.
-Dlaczego nie czekaliście na nas?-zapytał.
-Zostawiliśmy kartkę w kuchni, przeczytaj sobie.-powiedziałam i rozłączyłam się.
Blondyn patrzył na mnie pytająco.
-O co chodzi?-zapytałam.
-Wy naprawdę jesteście razem?-zapytał.
-Chyba tak.-odparłam.
-Chyba?-zapytał.
-To skomplikowane.-powiedziałam nie patrząc na chłopaka.
-Jak to się stało?-zapytał.
-Niall musisz?-odparłam pytaniem na pytanie.
-Tak.-powiedział.-To jest lepsze niż myślenie cały czas o niej.-dodał i pokazał na Wille.
-Kochasz ją?-zapytałam.
-A Ty kochasz Harrego?-odbił piłeczkę.
-Kocham to zbyt duże słowo, coś do niego czuję ale czy to miłość?-zapytałam sama siebie.-Nie wiem.-dodałam.
-Ja ją kocham.-wyszeptał, a po jego policzku słynęła łza.
-Wiem, wszyscy to wiedzą i ona też.-powiedziałam i podeszłam do niego.-Obudzi się zobaczysz.-dodałam dotykając jego ramienia.
Znowu zaczął dzwonić telefon.
-Czego chcesz Harry?-zapytałam odbierając go.
-Tak tu na pewno nie mam jeszcze miłości.-powiedział ze śmiechem blondyn, za co dostał po głowie, ale to było chyba pierwszy raz od wczorajszej sytuacji kiedy uśmiechnął się.
-Sala 397.-powiedziałam znowu do telefonu i rozłączyłam się.-Powiem Ci że on jest strasznie dziwny.-te słowa skierowałam do Nialla.
-Jak każdy z nas.-odparł.
-Z tym to muszę się zgodzić.-powiedziałam i popatrzyłam na Wille.
Mogłaby śmiać się razem z nami, ale nie ona śpi.
A kiedy się obudzi?
Tego nie wie nikt.
-W szpitalu z Niallem.-odparłam cicho.
-Dlaczego nie czekaliście na nas?-zapytał.
-Zostawiliśmy kartkę w kuchni, przeczytaj sobie.-powiedziałam i rozłączyłam się.
Blondyn patrzył na mnie pytająco.
-O co chodzi?-zapytałam.
-Wy naprawdę jesteście razem?-zapytał.
-Chyba tak.-odparłam.
-Chyba?-zapytał.
-To skomplikowane.-powiedziałam nie patrząc na chłopaka.
-Jak to się stało?-zapytał.
-Niall musisz?-odparłam pytaniem na pytanie.
-Tak.-powiedział.-To jest lepsze niż myślenie cały czas o niej.-dodał i pokazał na Wille.
-Kochasz ją?-zapytałam.
-A Ty kochasz Harrego?-odbił piłeczkę.
-Kocham to zbyt duże słowo, coś do niego czuję ale czy to miłość?-zapytałam sama siebie.-Nie wiem.-dodałam.
-Ja ją kocham.-wyszeptał, a po jego policzku słynęła łza.
-Wiem, wszyscy to wiedzą i ona też.-powiedziałam i podeszłam do niego.-Obudzi się zobaczysz.-dodałam dotykając jego ramienia.
Znowu zaczął dzwonić telefon.
-Czego chcesz Harry?-zapytałam odbierając go.
-Tak tu na pewno nie mam jeszcze miłości.-powiedział ze śmiechem blondyn, za co dostał po głowie, ale to było chyba pierwszy raz od wczorajszej sytuacji kiedy uśmiechnął się.
-Sala 397.-powiedziałam znowu do telefonu i rozłączyłam się.-Powiem Ci że on jest strasznie dziwny.-te słowa skierowałam do Nialla.
-Jak każdy z nas.-odparł.
-Z tym to muszę się zgodzić.-powiedziałam i popatrzyłam na Wille.
Mogłaby śmiać się razem z nami, ale nie ona śpi.
A kiedy się obudzi?
Tego nie wie nikt.
*
*tydzień później*
-Panie doktorze co z Willą?-zapytałam, za mną stałą cała gromada.
-Obudziła się.-powiedział.
Popatrzyłam na niego z otwartymi ustami.
-Nie panie Horan nie pobiegnie pan do niej.-ostrzegł go lekarz.-Muszę przekazać państwu kilka informacji.-dodał.
Nie wiedziałam co mam o tym myśleć, mocniej ścisnęłam rękę Harrego.
Czy to co mieliśmy usłyszeć miało być dobrą czy złą wiadomością?
Czy z Willą wszystko w porządku?
Dwa pytania które zaprzątywały moją głowę.
Dwa pytania które nie dawały mi spokoju.
Dwa pytania.
Tylko dwa pytania, albo aż dwa pytania.
*
Ze łzami w oczach szłam w stronę sali w której leżała moja młodsza siostra.
Mój mały krasnal.
Moja Willa.
Wzięłam głęboki wdech i jako pierwsza weszłam do sali.
-Hej.-powiedziałam spokojnie.
Siedziała na łóżku i wpatrywała się w okno, prawie nie mrugając.
-Willa?-zapytałam.
Popatrzyła na mnie, ale nic nie powiedziała.
Znów wbiła wzrok w widok za oknem.
-Willa?-tym razem jej imię wypowiedział Niall.
Popatrzyła na niego,szybko wstał i wtuliła się w niego.
Ale dalej nie wypowiedziała ani jednego słowa.
-Powiedz coś.-poprosił ją blondyn po chwili.
Zwróciła swój wzrok na niego, ich oczy spotkały się.
Ona tylko pokręcił głową i wróciła na swoje miejsce.
Nic.
Ani jednego słowa.
Głucha cisza.
***
Przepraszam za wszystkie błędy.
Nie wyjaśniłam za bardzo tego jak to się stało że są razem, za co przepraszam ;***
I teraz czas na przykre sprawy ...
Na tym rozdziale na tą chwilo kończę moją działalność tutaj...
Wiem teraz pewnie mnie zjedziecie, ale muszę...
Jestem
w klasie maturalnej( w tym momencie widzę wasze zdziwienie ;P) i
zostało mi tylko nie całe 2 miesiące szkoły, a jeśli chce mieć jako tako
dobre oceny na świadectwie muszę wziąć się za nauką, a uwierzcie
cholernie mi się nie chce...
Ale spokojnie wrócę tu :P
Może dodam coś raz w miesiącu, może trochę częściej ;)
Ale niby teraz moim priorytetem ma być ukończenie szkoły, zdanie matury i egzaminu zawodowego...
Szczerze czarno to widzę i przeraża mnie to...
Więc mam nadzieje że mnie rozumiecie i będziecie za mnie trzymać kciuki :P
A teraz pytania?
Jak myślicie co będzie z Willa?
Czy to co jest między Harrym a Liz przetrwa?
Czy Niall zdoła dotrzeć do Willi?
Czy wszystko będzie dobrze?
A teraz pytania?
Jak myślicie co będzie z Willa?
Czy to co jest między Harrym a Liz przetrwa?
Czy Niall zdoła dotrzeć do Willi?
Czy wszystko będzie dobrze?
Zostawiam was na pewno z wieloma pytaniami :D za co przepraszam ;**
I
jeśli nie będę komentować waszych blogów to z góry przepraszam, ale na
100 % będę je czytać a jak znajdę chwilę postaram się komentować
wszystko ;**
Kocham Was ;***
Do zobaczenia kiedyś tam ;))
Buziaki,
xxxxxxx
Kocham Was ;***
Do zobaczenia kiedyś tam ;))
Buziaki,
xxxxxxx
Zróbcie
coś dla mnie i jeśli przeczytaliście ten rozdział zostawcie po sobie
ślad, jeśli zobaczę że jest was dużo to postaram się znaleźć trochę
czasu i napisać szybciej 10 :))
Oczywiście zapraszam na:


















